Oficjalna Strona Klubu
Bez nazwy-5

Jesteśmy w stanie dać sobie radę fizycznie w 3 lidze – wywiad z Amitem Batrą

Amit Batra – trener przygotowania motorycznego w Polonii w krótkiej rozmowie z Nami – zapraszamy do lektury.

 

Zacznijmy od początku, więc jak to się stało że dołączyłeś do sztabu naszej drużyny?

 

Z trenerem Arkiem Batorem poznaliśmy się ponad 2 lata temu, kiedy współpracowałem z nim przy rezerwach Śląska Wrocław. Obecny trener przygotowania motorycznego pierwszej drużyny Śląska Michał Polczyk zarekomendował mnie wtedy na swoje miejsce. Następnie nasze drogi się rozeszły, ale gdy trener Arek Bator otrzymał propozycję poprowadzenia Polonii znowu nadeszła okazja do wspólnej współpracy. Otrzymałem telefon i podjąłem wyzwanie.

 

Trener przygotowania motorycznego to raczej “nowość” na takim szczeblu rozgrywkowym – czym dokładnie zajmujesz się w Polonii?

 

Chciałbym aby moja rola była czymś powszechnym w polskim sporcie i aby nie budziła takich emocji – na zachodzie trener przygotowania fizycznego to niezbędny element budowy profesjonalnego sztabu drużyny. W Polonii zajmuje się przede wszystkim monitoringiem obciążeń treningowych. Krótko mówiąc –  moim zadaniem jest to, aby drużyna była w szczycie formy wtedy kiedy jest to najważniejsze a równocześnie moja praca polega również na tym, aby minimalizować ryzyka odniesienia urazów i kontuzji przez zawodników.

 

Od pierwszych dni w Polonii (obóz w Wodzisławiu) dużą rolę w przygotowaniach miała nowoczesna technika. Co tu dużo mówić – mimo 5 poziomu rozgrywkowego w kraju „zapachniało” profesjonalizmem. Co dokładnie udało się wprowadzić w przygotowania zawodników?

 

Może nie do końca zaawansowana technologia a narzędzia, które pozwalają na bieżący monitoring zawodników. Jeszcze kilka lat temu w ocenie pozytywnej lub negatywnej adaptacji wykorzystywaliśmy testy przed i po i na tej podstawie formułowaliśmy wnioski. Niestety takie podejście nie bierze pod uwagę dynamiki zmian adaptacyjnych organizmu na skutek sumowania się zmian trwałych i bieżących. Brzmi to skomplikowanie, ale posłużę się prostym przykładem. Gdy testujemy wydolność fizyczną zawodnika to zawsze muszę wiedzieć, jaką pracę zawodnik wykonał na 24 godziny i na 4 tygodnie przed testem, ponieważ aktualny poziom zmęczenia mocno determinuje końcowy wynik. Czasem pogorszenie się wyników jest dla mnie sygnałem pozytywnym, bo wiem, że zawodnik wykonał swoją pracę na 100%. Oprócz bieżącego monitoringu w postaci kontroli ciężkości treningu i ankiet samopoczucia, wprowadziliśmy okresową kontrolę mocy i asymetrii kończyn dolnych z wykorzystaniem platform dynamometrycznych. Dzięki temu mam możliwość oceny nie tylko możliwości siłowo – szybkościowych zawodnika w postaci generowanej mocy, ale także widzę, w jaki sposób zawodnika „zbiera” się do wyskoku i w jakim stopniu obciąża prawą lub lewą kończynę.  Ocena zbyt dużej asymetrii jest taką lampka ostrzegawczą – przede wszystkim u zawodników powracających po kontuzjach i urazach. Często jest tak, że zawodnik czuje się świetnie i twierdzi, że jest gotowy do gry natomiast test wykazał, iż przy lądowaniu podświadomie obciąża tylko jedną kończynę. Zazwyczaj jest tak, iż kontuzjowana kończyna nie wraca do 100% swoich możliwości. Wówczas zawodnik podświadomie obciąża „zdrową” nogę, która w wyniku przeciążenia też w końcu da o sobie znać. To jest takie błędne koło i staramy się go unikać. Pomimo tych narzędzi uważam, że najważniejsze są dwie inne rzeczy. Pierwsza to budowanie relacji z zawodnikami – jeśli o nich dbasz i oni o tym wiedzą to uruchamiają się wszystkie pokłady energii, które w nich drzemią. Druga sprawa to relacja z głównym trenerem drużyny, z którym nadajemy na wspólnych falach, dzięki czemu praca motoryczna może być wdrażana w elementy taktyczno – techniczne.

 

Czym na co dzień zajmuje się Amit Batra?

 

Z wykształcenia jestem fizjologiem sportowym. Na co dzień przygotowuje zawodników różnych dyscyplin sportowych: m.in. boks, judo, lekkoatletyka, pływanie. Współpracuje też z Dr Bartoszem Ochmanem w prowadzeniu badań wydolnościowych. Do tego dochodzi część szkoleniowa – często jestem zapraszany jako wykładowca z zakresu fizjologii wysiłku i przygotowania motorycznego sportowców.

 

Przygotowanie motoryczne w innych dyscyplinach znacząco różni się od piłki nożnej?

 

Każda dyscyplina sportowa ma swoją kulturę pracy. Trzeba się do niej dostosować. Inaczej tłumaczę to samo zadanie zawodnikom sportów walki a inaczej piłkarzom.  Niemniej zawsze jest jeden wspólny mianownik – trzeba pamiętać, że pracuje się ludźmi. Powtórzę to jeszcze raz – zawodników nie obchodzi to czy ja mam doktorat czy nie. Im zależy na tym abym o nich dbał – i to staram się robić.

 

W swoim CV masz m.in. staż w Los Angeles Galaxy, w czasach gdy grał tam sam David Beckam. Jak go wspominasz? Czym zajmowałeś się w jego trakcie?

 

Podczas tego stażu pracowałem nie tylko z piłkarzami, ale również z zawodnikami NFL. Pomagałem przy organizacji treningu, prowadziłem rozgrzewki, brałem udział w seminariach naukowych, ale też sprzątałem siłownię po całym dniu treningów.  Ten czas nauczył mnie krytycznego myślenia. Jest wiele dróg, które prowadzą do tego samego celu. W USA ludzie potrafią z małych rzeczy robić wielkie rzeczy. Podobał mi się ich profesjonalizm i podejście do pracy.  Dlatego zawsze powtarzam – jeśli nie robisz wielki rzeczy, rób małe rzeczy, ale w wielki sposób.

 

Za nami zimowe przygotowania – w opinii zawodników najcięższe w historii. Udało się przeprowadzić wszystko, co było zaplanowane?

 

Tak mówią? Uważam, że przepracowaliśmy go naprawdę solidnie. Trzeba mocno popracować, nawet na skraju mikrourazów. Wytrącamy zawodnika z jego równowagi wewnętrznej po to, aby organizm nabył nowe zmiany przystosowawczo – adaptacyjne. Dzięki temu 90 minut meczu nie jest szokiem dla organizmu. Zawodnik dzięki temu staje się bardziej odporny na urazy, a także szybciej się regeneruje.

 

Zaledwie po dwóch oficjalnych spotkaniach rozgrywki z wiadomych względów zostały zawieszone. Jak w nowej sytuacji odnaleźli się zawodnicy i sztab szkoleniowy?

 

Co tydzień wysyłamy zawodnikom ich program treningowy i jesteśmy z nimi w kontakcie. Jest to niewątpliwie trudna sytuacja, ale trenować trzeba i musimy sobie jakoś z tym wszystkim poradzić.

 

Aktywność poza domem nie jest w żaden sposób niebezpieczna dla zdrowia?

 

Nie dajmy się zwariować. Uważam, że jak ktoś wyjdzie pobiegać w samotności to nie ma dużego ryzyka na niebezpieczeństwo związane z koronawirusem.

 

Zawodnicy trenują indywidualnie, a jak czas wypełniają szkoleniowcy?

 

Ja oddałem się nauce. Czytam i szukam nowych możliwości poprawy formy sportowej u naszych zawodników. Trener Bator i reszta sztabu też na pewno nie marnują czasu.

 

Czy jest taki okres, po którym bez względu na pracę indywidualną, zawodnicy zaczną tracić na dyspozycji fizycznej?

 

Nie martwię się o zdolności krążeniowo – oddechowe, bo program treningowy, jaki ma przygotowany każdy z zawodników jest bardzo zindywidualizowany. Każdy pracuje na intensywnościach, które podtrzymują wydolność fizyczną. Martwię się o siłę i szybkość gdyż są to cechy, które można szybko utracić. Nie mamy dostępu do siłowni a trening z masą własnego ciała dla niektórych zawodników nie jest już wystarczającym bodźcem do potrzymania siły mięśniowej.

 

Praca zawodników w domu podlega jakiejś kontroli czy opiera się raczej na wzajemnym zaufaniu?

 

To, co mogę to jest kontrolowane. Po każdym treningu mam raport na temat wykonanej pracy. Ponadto codziennie dostaje raport na temat samopoczucia zawodników. Jest to forma kontroli ale ograniczona. Pamiętajmy, że pracujemy z zawodnikami dorosłymi, którzy chcą być jeszcze lepsi – tutaj nie ma dróg na skróty. Jestem przekonany że drużyna wykonuje swoje zadanie domowe w 100%.

 

Zimowe sparingi pokazały, że w 3 lidze jest o wiele większa intensywność gry – jak wygląda to u naszych zawodników, czy w przypadku gry w wyższej lidze są w stanie jeszcze bardziej poprawić siłę i motorykę?

 

Jest jeszcze bardzo duża rezerwa w poprawie ich zdolności motorycznych. W szczególności w zakresie siły mięśniowej. Niemniej najważniejszy aspekt to sumienność reżimu treningowego. Plan to jedno a realizacja to całkowicie co innego. Musi być świadome zaangażowanie zawodnika aby wykrzesać z niego najgłębsze rezerwy. Reasumując – jesteśmy w stanie spokojnie dać sobie radę fizycznie w 3 lidze ale tylko pod jednym warunkiem – musimy jeszcze ciężej pracować.

 

Dzięki i powodzenia w Polonii!