Oficjalna Strona Klubu
pixel

Strzelić jedną bramkę więcej niż przeciwnik – wywiad z trenerem Jałochą

Dzień przed początkiem rundy rewanżowej w III lidze porozmawialiśmy chwilę z trenerem pierwszej drużyny Marcinem Jałochą. Zapraszamy do lektury.

Na początek najważniejsza kwestia – czy ze zdrowiem wszystko ok.?

 

Tak, już wszystko w porządku. Od poniedziałku mogłem ponownie skupić się na pracy w Polonii.

 

Zacznijmy od początku – Pana nominacja na trenera Polonii w grudniu odbiła się dosyć dużym echem w okolicy. Jak do tego doszło? Kiedy pojawiła się oferta, czy długo się Pan nad nią zastanawiał, wiedząc jaka jest nasza sytuacja w tabeli. Co Pana przekonało do jej przyjęcia?

 

Pierwszy kontakt ze strony klubu był pod koniec zeszłej rundy, wtedy było to jednak tylko zapytane o ewentualną współpracę. Do konkretnych rozmów doszło jednak dopiero w grudniu. Uznałem, że drużyna ma potencjał na coś więcej i postanowiłem podjąć się zadania utrzymania drużyny w lidze.

 

Jakie pierwsze wrażenia z pracy w naszym klubie? Jak organizacyjnie na tle klubów z wyższych lig, które Pan prowadził wygląda Polonia?

 

W Nysie zastałem bardzo dobre jak na III-ligowe warunki do treningu. Fakt posiadania własnego boiska z sztuczną nawierzchnią czy siłowni przy klubie z pewnością uważam za bardzo istotne pod względem zimowych przygotowań. Wiadomo, na wiosnę będzie brakować trawiastego boiska bocznego ale i tak jak na warunki III-ligowe baza treningowa jest na dobrym poziomie. Jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne to również uważam, że stoją na bardzo wysokim poziomie. W ramach swojego budżetu Zarząd klubu robi wszystko aby zespół był jak najlepiej skomponowany a zawodnikom niczego nie brakowało.

 

Zeszłotygodniowy mecz ze Stalą rozpoczął piłkarską wiosnę, jakby Pan podsumował zimowe przygotowania? Czy wszystko co Pan sobie zaplanowało zostało zrealizowane?

 

Tak, myślę, że zimowe przygotowania mogę uznać za udane. Pogoda nie rozpieszczała nas tej zimy, ale dzięki dobrze przygotowanemu boisku mogliśmy bez zakłóceń realizować jednostki treningowe. Co najważniejsze, udało się przejść cały ten okres bez poważnych kontuzji, dzięki czemu każdy zawodnik mógł solidnie przygotować się do rundy wiosennej. Mam nadzieję, że przełoży się to na punkty w meczach ligowych.

 

Czy jest Pan zadowolony z transferów, które dokonaliśmy w zimowym okienku?

 

Wraz z Zarządem zrobiliśmy wszystko aby wzmocnić drużynę na pozycjach, które uznaliśmy za konieczne do zmiany. Wiadomo, że musieliśmy się poruszać w naszych realiach finansowych, stąd nie mogliśmy sobie pozwolić na spektakularne transfery. Okres zimowy jest też tym gorszy do przeprowadzania transferów, gdyż większość zawodników ma ważne kontrakty i ciężko ich pozyskać z innych klubów. Nam udało się zakontraktować pięciu zawodników i uważam, że wszyscy okażą się wzmocnieniami i pomogą naszej drużynie na boisku. Dzięki tym transferom podniosła się również rywalizacja w całej drużynie, co na pewno zaprocentuje.

 

Nie mógł Pan prowadzić drużyny z ławki w meczu pucharowym. Jak Pana wrażenia po tym spotkaniu na podstawie transmisji?

 

Bardzo cieszy wygrana i awans do kolejnej rundy. Był to mecz z przeciwnikiem z którym niedługo spotkamy się w lidze i pokazaliśmy, że możemy myśleć również o zdobyczach punktowych w lidze. Dla mnie najważniejsze jest to, że udało się zagrać na zero z tyłu oraz wykorzystać stworzone sytuacje – to jest duży plus. Po paru zawodnikach widać było tremę oraz fakt, że dopiero łapią formę ale z czasem i kolejnym spotkaniami będzie coraz lepiej. A najważniejsze mecze zaczynają się dla nas od jutra.

 

Patrząc po sparingach i meczu z Stalą widać, że ustawienie drużyny praktycznie nie zmieniło się od tego w rundzie jesiennej. Widać jednak inny sposób grania – jaki jest Pana pomysł na grę naszej drużyny?

 

Mimo, że sam byłem obrońcą to mam taką wizję gry aby moja drużyna grała jak najdalej od naszego pola karnego, żeby zespół grał cały czas do przodu i stwarzał sobie jak najwięcej sytuacji strzeleckich. Moją dewizą jest to, aby strzelić zawsze o minimum jedną bramkę więcej od przeciwnika – gdy on strzeli jedną to my dążymy do tego aby strzelić dwie. Bo ta jedna bramka więcej od przeciwnika daje nam punkty i dlatego staram się aby naszą obroną było atakowanie bramki przeciwnika a głównym celem dążenie do zdobycia bramki.

 

Przed nami początek rundy i dwa spotkania, które wiele nam powiedzą. Jak nastawienie Pana i drużyny?

 

W drużynie panuje podobnie jak do meczu ze Stalą bojowe nastawienie. Cały tydzień trenowaliśmy w pełnym zestawieniu, na szczęście nie ma żadnych chorób czy drobnych kontuzji. Po zajęciach widać, że zawodnicy którzy wystąpili w ostatnim meczu czują oddech zawodników, którzy siedzieli na ławce czy nawet nie załapali się do kadry meczowej. I z tego bardzo się cieszę, że jest rywalizacja, że ci co grali nie usiedli na laurach a pozostali robią wszystko aby wskoczyć do pierwszego składu. Wierzę w to, że w meczach ligowych będzie to procentować, że ta zdrowa rywalizacja pomoże w zdobywaniu ligowych punktów. Początek mamy taki, że potrzebujemy tych punktów i wyniki te na pewno wiele nam wyjaśnią aczkolwiek nie uważam, że po 1-2 meczach można już stracić utrzymanie. Przed nami 19 spotkań i wiele okazji do zdobyczy punktowych. My musimy zrobić wszystko aby po ostatnim meczu ligowym cieszyć się z utrzymania.

 

Jednym z zaskoczeń w meczach sparingowych czy meczu pucharowym jest cofnięcie do obrony Maćka Pisuli. To już będzie jego stała pozycja czy było to potrzeba chwili?

 

Powiem tak, dla mnie pozycja prawego obrońcy czy prawego pomocnika w ustawieniu gdy gra się czwórką z przodu (w pomocy) jest taka sama bo i tu i tu trzeba dobrze grać zarówno w defensywie i ofensywie. Na początku przygotowań Izi miał drobne dolegliwości i trzeba było znaleźć inne rozwiązanie na sparingi. Padło na Maćka, którego przesunąłem na prawą obronę i zobaczymy jak to będzie dalej wyglądało. W sparingach było dobrze ale to mecze mistrzowskie wszystko zweryfikują. Na tą chwilę normalnie rywalizuje on z innymi do gry na skrzydle, czy to obrony czy pomocy. Ja jestem zadowolony z każdego zawodnika, który trenował w okresie przygotowawczym bo większości z nich jest na poziomie trzecioligowym ale my musimy jako zespół być cały czas przygotowany do walki. Jeżeli nie będziemy zostawiać na boisku serducha i grać nawet na więcej niż 100% to nikt nam tych punktów za darmo nie odda. Może też być tak, że damy z siebie maksa to nie uda się zdobyć punktów, ale najważniejsze jest to czego uczę moich zawodników – po każdym meczu mają schodzić z podniesioną głową i z przekonaniem, że dali z siebie wszystko. Gorąco wierzę, że tych zwycięstw będzie więcej i da nam to utrzymanie w lidze.

 

Czego życzyć Panu i zespołowi?

 

Czego życzyć? No na pewno to w każdym meczu jednej bramki więcej niż przeciwnik (śmiech). Ale przede wszystkim zdrowia. Drużyna jest dobrze przygotowana i gdy ominą nas kontuzje to stać na dobrą grę i dobry wynik.

 

I tego życzymy!